Pro Gloria et Patria

Forum Królewskiego Pruskiego Regimentu Fizylierów Alt Kreytzen
Teraz jest 17 sierpnia 2018, o 05:00

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 października 2011, o 21:55 
Offline
Herr Kapitän
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2001, o 14:00
Posty: 4350
Lokalizacja: Świdnica
Le Compagnies Franches de la Marine

W 1680 r. zarząd kolonii Quebec przeszedł do Departamentu Spraw Morskich (ministerstwo marynarki), który zorganizował pierwsze oddziały wojskowe, służące wyłącznie do obrony kolonii. Były to kompanie piechoty morskiej, czyli Le Compagnies Franches de la Marine. Wchodziły one co prawda w skład marynarki wojennej, ale nie miały statusu regularnego wojska. Wbrew swej nazwie oddziały te nigdy nie służyły na okrętach, pełniły najczęściej rolę garnizonów w licznych fortach i osadach we francuskich koloniach.

Oddziały te organizowano w samodzielne kompanie, w skład których wchodzili: kapitan, porucznik, chorąży, dwóch sierżantów, czterech kaprali, dobosz i od 30 do 80 żołnierzy. Początkowo żołnierzy rekrutowano wyłącznie spośród rdzennych Francuzów, których po zakończeniu wojen nakłaniano do zamieszkania w koloniach. Z czasem do służby trafiali coraz częściej mieszkańcy kolonii. Oficerów szybko zaczęto powoływać spośród kolonialnej szlachty, zwłaszcza od 1730 r., gdy zorganizowano sieć szkół kadetów, przygotowujących kadry własnie dla kompanii piechoty morskiej.

W 1755 r. w służbie królewskiej znajdowało się 150 kompanii piechoty morskiej, z tego 30 w Kanadzie (od 1757 r. 40 kompanii), 36 w Luizjanie, 24 w Louisburgu (główna twierdza francuska nad Atlantykiem, na przylądku Breton Island, przy wejściu do Zatoki św. Wawrzyńca), pozostałe kompanie znajdowały się na francuskich wyspach w basenie Morza Karaibskiego.

Żołnierze byli uzbrojeni podobnie jak piechota liniowa, jednak do kolonii trafiały przede wszystkim starsze typy broni, wycofywane z uzbrojenia armii w Europie. W 1717 r. wprowadzono do uzbrojenia armii francuskiej pierwszy, standaryzowany typ karabinu piechoty. miał on długość 155 cm, kaliber 17,25 mm i ważył 5,4 kg, wyposażony był w bagnet tulejowy o długości grota 40 cm. W 1728 r. został zastąpiony innym modelem o podobnych parametrach, różniącym się przede wszystkim całkowitą rezygnacją z przetyczek na rzecz bączków do mocowania lufy, który zmodernizowano w 1746 r. Ten typ, oznaczany jako Mle 1728/46 był podstawową bronią armii francuskiej w czasie wojny siedmioletniej. Kompanie piechoty morskiej były uzbrojone najczęściej w Mle 1728, wersja morska, który był nieco krótszy od oryginału, sporo było też karabinu Mle 1717, a nawet starszych, niestandaryzowanych modeli. Regulaminową bronią boczną była krótka i ciężka szpada, w warunkach kanadysjkich całkowicie nieprzydatna. Żołnierze najczęściej używali nieregulaminych, za to bardzo popularnych i uniwersalnych tomahawków i noży, bardzo często pozbywając się dodatkowo bagnetu. W latach wojny 1757 - 1764 dowództwo francuskie usankcjonowało wreszcie niepisane zwyczaje, wycofując z użycia broń białą (z wyjątkiem oficerów, podoficerów, grenadierów i muzyków). Wycofano także szpontony i partyzany, pozwalając oficerom i podoficerom na noszenie muszkietów.

na zdjęciu: kompania piechoty z fortu La Jonquiere


Załączniki:
lajonquiere.jpg
lajonquiere.jpg [ 45.92 KiB | Przeglądane 10826 razy ]
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 października 2011, o 13:47 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Engagez-vous !

Plakat werbunkowy Fusiliers Marins z XVIII wieku.


Załączniki:
photo02m.jpg
photo02m.jpg [ 24.45 KiB | Przeglądane 10840 razy ]

_________________
Gott strafe Rumcajs!
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 października 2011, o 17:11 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Chciałem zwrócić jeszcze uwagę, że plakat podkreśla, że w tej służbie będzie się dobrze ubranym, dobrze karmionym, zwiedzi obce kraje i można awansować. Jak widać z treści plakatów werbunkowych, są one zawsze adresowane do głodnych obdartusów. "Uwaga dzielni ludzie! Jeżeli się zaciągniesz do Królewskiego Korpusu Morskich Fizylierów: dobrze się ubierzesz, zjesz dobrze, odwiedzisz obce kraje, awansujesz. Znajdziesz (nas) "Pod Złotą Koroną", w pobliżu apteki, naprzeciwko fontanny. Ządaj rozmowy z sierżantem Królewskigo Korpusu Morskich Fizylierów Mont-Larue."

Wkleję jeszcze (wybacz Krzysiu, wcinanie się między wódkę a zakąskę) stronę z Digbiego Smitha i Kevina Kileya "Ilustrowanej encyklopedii mundurów Amerykańskiej Wojny o Niepodległość" z francuską piechotą morską z lat 1775-1783. Mundur całkiem ładny.


Załączniki:
fusiliers marins1.jpg
fusiliers marins1.jpg [ 75.61 KiB | Przeglądane 10839 razy ]

_________________
Gott strafe Rumcajs!
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 października 2011, o 16:52 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Z sieci:


Załączniki:
soldats.jpg
soldats.jpg [ 41.61 KiB | Przeglądane 10825 razy ]

_________________
Gott strafe Rumcajs!
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 13 marca 2012, o 10:00 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Z Kronoskafu, to co zamieścił Krzysiu + trochę więcej. Niestety po angielsku : http://www.kronoskaf.com/syw/index.php? ... _la_Marine

_________________
Miłośnik 7-latki



Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 marca 2012, o 11:44 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Może mało epokowa grafika ale fajnie przedstawiony mundur i oporządzenie.

Tak swoją drogą to muszę przyznać, że coraz bardziej kręci mnie de la Marine i taki mundur sobie uszyję mimo wcześniejszych wątpliwości :D


Załączniki:
soldat.jpg
soldat.jpg [ 8.18 KiB | Przeglądane 10807 razy ]

_________________
Miłośnik 7-latki

Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 marca 2012, o 11:51 
Offline
Herr Kapitän
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2001, o 14:00
Posty: 4350
Lokalizacja: Świdnica
Poczekaj z tym do imprezy w Zumberku. Jeśli dołączymy do Czechów z Olomouca, to trzeba będzie zrobić wyposażenie przynajmniej podobne do ich wyposażenia.

Z Drzewianem będzie nas trzech. On też chce robić piechura.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 marca 2012, o 12:24 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Jasna sprawa. I tak nie mam niebieskiego materiału a teraz z kasą u mnie cienko. Mam tylko biały na kurtkę. O mundurze będę myślał w lecie pewnie, teraz dobry uniform milicjanta/myśliwego.

_________________
Miłośnik 7-latki



Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 4 lipca 2012, o 12:24 
Znalazłem stronkę grupy amerykańskiej odtwarzającej piechotę morską.
Jedna z zakładek strony to cześć poświęcona umundurowaniu. Nie jest to nie wiadomo co, ale jak dotąd najsensowniej opracowane francuskie umundurowanie jakie znalazłem w wersji elektronicznej.
Moje nieśmiałe tłumaczenie stronki poniżej http://www.marinesducontrecoeur.org/welcome.htm

Wyciąg z artykułu "French Marine Uniformes in North America"
Bruce J. Egli, Compagnies franches de la Marine de Dumas,
Pierwotnie opublikowany w F & I War Magazine, Vol.2, No. 2, 1984,
Journal of the 18th Century Society, New Alexandria, PA.

Le Justaucorps (kurtka)
W 1688 roku, jednolite umundurowanie francuskiej piechoty morskiej wysyłane do Kanady było uszyte z szaro-białej tkaniny wełnianej wyłożonej niebieską. Według rozporządzenia z 1686 r., guziki były cynowe. Płaszcze sierżantów posiadały czerwoną podszewkę. Akwarela z ok. 1700 r ukazuje piechura w szaro-białym płaszczu bez kołnierza, z niebieskimi mankietami .Płaszcz sięga nieco powyżej kolan i ma guziki na całej długości, od dołu do góry, pogrupowane trójkami. Klapki kieszeni są bardzo niskie, poziome i mają po trzy guziki. Mankiety są bardzo duże, a trzy guziki na każdym mankiecie są bardzo szeroko rozstawione. W tym czasie, guziki zmieniły się na kolor żółtego mosiądzu. Kolejna akwarela, która pokazuje piechura w porcie Rochefort w 1718 roku (po lewej), przedstawia podobny szaro-biały płaszcz z dużymi niebieskimi mankietami, ale guziki są teraz równomiernie przyszyte z przodu. Został dodany mały stojący kołnierz .

Malunek Joseph'a Vernet, sporządzony pomiędzy 1750 r a 1760 r, pokazuje piechura morskiego w służbie "Company at Marseille" w szaro-białym płaszczu z niebieskimi mankietami, niebieskim kołnierzem i podszyty niebieskim płótnem. Poły są zaczepione z powrotem, pokazując "kotwicę bez poprzeczki" na rogach. Ten płaszcz najwyraźniej miał guziki tylko do pasa.

Na prawo: Szeregowy piechur morski, Compagnies Franches de la Marine, 1755. Szaro-biały płaszcz, biały kołnierz, mankiety, kołnierz, kamizelka i spodnie, biała kotwica na połach, guziki z mosiądzu, kapelusz obszyty fałszywymi złotymi koronkami, kamasze szare.

Płaszcze dla kolonialnych kompanii piechoty morskiej nie mają kołnierzy. Ten typ płaszczy jest przedstawiona poniżej. Rysunek - Joe Lee.

Mankiety pozostały bardzo duże w tym okresie. Trzy guziki mogą być odpięte a mankiety rozłożone w celu przykrycia rąk w razie złej pogody. Płaszcze piechoty wydają się mieć mankiet stylizowany "en botte fermée" (forma zamkniętej beczki?) zarówno górne i dolne szwy z rękawa były szyte przez cały koniec w taki sposób, że jeśli mankiet zostanie rozłożony, koniec tulei tworzy nieprzerwany krąg. To kontrastuje ze stylem "en botte ouverte" ( forma otwartej beczki?), gdzie niższy szew rękawa pozostawiono otwarty na długość mankietu, tworząc wygląd podobny jak współcześnie. Tylko pułki z obszyciami ozdobnymi na płaszczach i mankietach ,jak ten przedstawiony w regulaminie z 1755 r, taki "Mankiet francuski" wydają się nosić. Kaprale otrzymali taki sam płaszcz jak żołnierze, ale zazwyczaj mieli pasek wełny żółtego koloru przy końcu mankietu.

Płaszcze sierżantów są wykonane z czystej wełny w kolorze szaro-białym, które wymagają 2 i 1/4 łokcia płótna zamiast 2 łokci jak u żołnierzy. Aby obszyć końce mankietów potrzeba prawdopodobnie więcej niż raz otaczać końce mankietów, 1 1/4 łokcia z czystego złota - "plecionka z Lyonu", został użyty też 1 szeroki dodatkowo. Dwie kieszenie wykonane z mocnego płótna zostały też tu uwzględnione, możliwe, że zostały ukryte w fałdach, a nie pod klapami kieszeni z przodu. Żołnierze i kaprale nie mają kieszeni przy płaszczach.

Nie jest to rewelacja ale daje jako takie pojęcie jak taki płaszcz ma być uszyty i jak wyglądać. Obrazki do, których tyczy się opis znajdują się na stronie i wraz ze stroną należy to studiować. Wkrótce opracowanie spodni, kamaszy i kamizeli.


Góra
  
 
PostNapisane: 4 lipca 2012, o 12:57 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Nie zalogowałem się i post został autorstwa "Gościa" ;-). Na starym forum nie było takiej opcji. Cd. moich wypocin.

Le Veste (kamizelka)

Francuska kamizelka używana przez "Compagnies Franches" była zawsze z rękawami, co czyniło ją bardzo przydatną odzieżą. Około 1688 r., sierżanci otrzymali czerwone kamizelki a żołnierze, szaro-białe. Przed 1700 r., kamizelki stały się niebieskie i tak pozostało po tej dacie. Pierwotnie była ona wykonana z niebieskiej tkaniny wełnianej "Mazamet" , po 1719 r. materiał używany był niebieskim "Mauye" , a po 1732 r., był niebieskim "Boisseson" - wełna o skośnym splocie.

Kamizelki dostarczane do Fortu Louisbourg ok .1740 r., były wykonane z 2 łokci niebieskiej skośnie tkanej wełny "Boisseson", pokryte trzema łokciami niebieskiej wełny "Marvejols". ("Łokieć" wynosi 45 cali ok. 114,3 cm). Trzy grupy małych guzików tego samego typu co w płaszczu były stosowane przy kamizelce . Armia często nie miała guzików na klapkach kieszeni, ale kamizelki piechoty morskiej (zwłaszcza z trzema grupami guzików) mogą je mieć. Tutaj kieszenie były prawdziwe, uszyte z ciężkiego płótna konopnego. Kamizelki były stosunkowo długie, około ośmiu centymetrów krótsze niż płaszcz. Rękawy miały równe mankiety typu "sailor" "żeglarz", zapinane u dołu dwoma guzikami. Podobnie jak przy płaszczu, były też guziki na górze do wsparcia z tyłu pasa noszonego na biodrze, kiedy był noszony na kamizelce.

Kamizelki sierżantów zostały wykonane z 2 1/2 łokcia ( żołnierskie z 2 łokci) drobnego granatowego sukna. Guziki były pozłacane.

Styl kamizeli pochodził od płaszcza. Ok. 1750 r. kamizelka posiada już guziki na całej długości. Około 1750 r. płaszcz miał guziki tylko do pasa, kamizelka prawdopodobnie miała tak samo. "Ogony" kamizeli nie były pełne jak płaszcz i nie były jak ona plisowane. (Tutaj trochę sprzeczność z tymi guzikami).

W XVIII wieku, oficer lub gentelmen nosił kamizelę jak koszulę, kiedy był w miejscach publicznych. Dżentelmen nie pokazywał by się publicznie w samej koszuli, wtedy było to traktowane na równi z negliżem.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 21 sierpnia 2012, o 11:42 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Kolejna część, tym razem kamasze

Gaiters (kamasze)

Francuskie kamasze były wykonane z białego płótna. Musiały mieć mocny splot, ale być wystarczająco lekkie, aby być elastyczne, nie sztywne. Każdy kamasz był wykonany z jednego białego płótna grubości, z "językiem" lub kawałkiem przykrywającym but. Na każdy przychodzi 12 małych czarny guzików skórzanych, około 1/2 cala średnicy. Mogą one być wykonane z małych kółek skóry z dziurkami lub krążków metalu w kolorze czarnym. U góry kamaszy zamiast 5 ostatnich guzików znajdują się dziurki po obu stronach celem zapięcia ich do krótkich spodni, które w tym miejscu posiadają 5 guzików.

Ilustracja z lewej pokazuje sposób zakładania kamaszy do spodni, w pięciu najwyższych dziurkach pasujące guziki od spodni, kamasz zabezpieczony małym skórzanym paskiem z klamrą mosiężną, tuż poniżej kolana.

Wykrój - szycie

Aby pobrać miarę z wysokości, należy zmierzyć nogę od pięty buta do końca górnego guzika spodni. Z szerokości: zmierzyć wokół najszerszej części nogi, łydki i dodać dwa cale do tego pomiaru. To daje przybliżone wymiary do linii przerywanych na rysunku. Podczas wykrawania należy dodać 1 1/2 cala do boków, będzie to zagięte w dół i zszyte przy krawędziach dwukrotnie, przez otwory i miejsca "guzikowe",oraz 1/2 cala na górnej i dolnej krawędzi.

"Język" - na pokrycie górnej części buta jest to oddzielny wykrawany element. Będziemy potrzebować takie cztery, po dwa dla każdego kamasza. Należy przyszyć kawałki języka razem na zakrzywionej krawędzi. Wywinąć, złożyć proste krawędzie trochę przesuwając ciało kamasze pomiędzy dwoma kawałkami języka i uszyć dół.

Po zakończeniu, wysokość kamasza jest prawidłowa ale jeszcze zbyt szeroka dla dokładnego opięcia łydki. Należy więc założyć je i ściągnąć za "plecy". Przypiąć dodatkowe kawałki z materiału , wtedy kamasze będą opięte ciasno. Następnie zdjąć kamasz, szyć wzdłuż "przypięcia" (igieł lub agrafek) i odciąć nadmiar materiału. Teraz jest szew poprowadzony równo i tym samym otrzymamy obcisłe kamasze ze szwem do góry z tyłu.

Pasek, jeżeli chcemy z niego korzystać, jest wykonany z płótna lub skóry. Jest przyszyty do wewnątrz (poprowadzony pod butem) i odpinany na guzik przy guzikach na zewnątrz.

Pokazany wykrój jest dla prawego kamasza, aby otrzymać lewy należy zrobić jego odbicie lustrzane. Można również złożyć materiał na kamasze i wyciąć na raz dwa kawałki. W ten sposób będziesz miał prawy i lewy.

http://www.marinesducontrecoeur.org/uniforms3.html


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 4 września 2012, o 09:18 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Ja ze swojej strony chętnie sobie poodtwarzam coś takiego (oczywiście tam w środku w noszaku). Takie odkrywcze poznawanie egzotycznych krain. Trzeba tylko posłusznych i łagodnych tubylców (szt 3) i długiej i mocnej tyki (szt 1). Drobiazg.

http://www.fotosik.pl]Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 4 września 2012, o 14:02 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 19:33
Posty: 534
No i 2 forkiety jeszcze!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 24 października 2012, o 19:42 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 października 2012, o 18:48
Posty: 16
Lokalizacja: Katowice
Pozwolę sobie dorzucić coś w temacie umundurowania z książki
"La Marine. The French Colonial Soldier in Canada 1745 - 1761",
autorstwa Andrew Gallup'a i Donalda F. Shaffer'a,
wyd. Heritage Books 2008
Tłumaczenie nie jest moje więc gdyby ktoś zechciał dopomóc w tłumaczeniu to jak najbardziej jestem za.

Oto tekst :

Umundurowanie
Żołnierzy piechoty morskiej wyposażano w dwa komplety umundurowania, które wydawano w kolejno następujących po sobie dwóch latach. W pierwszym roku marines otrzymywali tzw. pełne umundurowanie, w skład którego wchodziły szustakor (płaszcz mundurowy), bryczesy, dwie koszule, dwie krawatki (halsbinda), kapelusz, jedna para pończoch, dwie pary butów. W kolejnym roku służby marines otrzymywali tzw. lekkie umundurowanie w skład którego wchodziły : kamizelka, bryczesy, dwie koszule, dwie krawatki, kapelusz, jedna para pończoch i dwie pary butów. Ten rodzaj umundurowania wykształcił się w 1718 r., ulegając niewielkim zmianom podczas trwania wojny z francuzami i indianami. Prezentowany w książce materiał jest elementem ciągłej dyskusji co do rzeczywistego kompletnego umundurowania marines. Należy zwrócić uwagę iż na pograniczu kolonii północnoamerykańskich opisywane wyposażenie mogło należeć do rzadkości.


cdn


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 24 października 2012, o 21:36 
Offline
Herr Kapitän
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2001, o 14:00
Posty: 4350
Lokalizacja: Świdnica
W kwestii nazewnictwa:
- szustakor (lub szustokor) to nazwa używana wyłącznie w Polsce w XVIII w. (zniekształcone justaucorps, czyli kurtka). My używamy nazwy "kurtka", jako najbardziej uniwersalnej. Jesli mielibyśmy używać nazwy historycznej, to raczej francuskiej, niż spolszczonej.
- bryczesy to dzisiaj właściwie wyłącznie spodnie do jazdy konnej. To zresztą kalka z angielskiego (breeches). U nas po prostu "spodnie".
- krawatka w tym przypadku to chyba halsztuk z żabotem. Wydaje mi się, że lepiej używac nazwy "krawat" (le Cravate).

Tu jest podręczny słownik: viewtopic.php?f=316&t=94229


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 30 grudnia 2014, o 13:55 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Co prawda nie z Quebecu ale z Saint Malo. Rok 1759, racje żywnościowe milicjanta. A wiąże się to z Kanadą o tyle, że w Saint-Malo na starym mieście jest Maison du Quebec a czasem całe miasto jest obwieszone kebekańskimi flagami.

Aha: Pois = groch, viande salee = solone mięso. Cydru aż tyle... haha, lubię cydr.


Załączniki:
racje 1759.jpg
racje 1759.jpg [ 43.64 KiB | Przeglądane 9428 razy ]
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 15 listopada 2015, o 12:56 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Za namową Mateusza umieściłem plakat rekrutacyjny piechoty morskiej na spisie grup rekonstrukcyjnych na facebooku : https://www.facebook.com/groups/223606024413674/
Może akurat ktoś nas odnajdzie w czeluściach internetu ;-)


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 listopada 2015, o 12:23 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 listopada 2013, o 03:43
Posty: 214
Ja bym jeszcze dorzucił w komentarzach do posta kilka zdjęć z wyjazdów, jak to wygląda, żeby ludzie widzieli. Sam plakat może sugerować że grupa na razie się tworzy i nie ma mundurów/broni. Zdjęcia pokazują że już działa. Dodatkowo "odświeży" to posta i każda wrzuta utrzyma go na górze.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 16 listopada 2015, o 20:26 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Dorzucimy za jakiś czas, grupa dopiero się tworzy jak wiesz- jeszcze nikt nie ma kompletnego munduru marinersa więc ze zdjęciami krucho. Myślę, że po weekendowym biwaku fotek trochę będzie. Mam nadzieję, że Twoje zainteresowanie tematem też poskutkuje zaciągiem do kompanii ;-) ?


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 17 listopada 2015, o 23:17 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 listopada 2013, o 03:43
Posty: 214
Ale to w dalekiej przyszłości może...na razie mam plany zakupów mniej więcej na dwa lata.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 29 listopada 2015, o 02:16 
Offline
Herr Kapitän
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2001, o 14:00
Posty: 4350
Lokalizacja: Świdnica
Dobosze.


Załączniki:
dobosz marine2.jpg
dobosz marine2.jpg [ 99.9 KiB | Przeglądane 8777 razy ]
dobosz marine.jpg
dobosz marine.jpg [ 38.17 KiB | Przeglądane 8777 razy ]
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 4 października 2016, o 20:58 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
No i dopadło mnie choróbsko po walecznych czynach dokonanych przy oblężeniu twierdzy Kłodzkiej w Terezinie. Oczywiście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło więc mogłem spokojnie realizować swoje dawne plany o tłumaczeniu materiałów na temat francuskiej piechoty morskiej. A ostatnio pojawił się na kronoskafie bardzo ciekawy artykuł traktujący o życiu codziennym żołnierzy i innych ciekawych sprawach z nimi związanych.

Cz. I

Rekrutacja

Od powstania Nowej Francji w 1683 roku, aż do jej upadku w 1760 roku; „Compagnies Franches de la Marine” zostały powołane do obrony kolonii. Ocenia się, że około 7800 ludzi zostało wysłanych z Francji do Nowej Francji w tym okresie. Nie zajmiemy się tu rolą wojskową, która została uwzględniona w innym rozdziale, ale postaramy się naświetlić niezbyt dobrze znany aspekt, na który dopiero niedawno zwróciliśmy uwagę we Francji: rekrutacji żołnierzy, a zwłaszcza tych z Compagnies Franches de la Marine” w drugiej połowie XVIII wieku.

Konkretnie postaramy się odpowiedzieć na kilka pytań: Dlaczego i jak wcielano żołnierza do armii za panowania Ludwika XV? Jak był on rekrutowany ? Skąd pochodził ?

Kryteria rekrutacyjne

Aby stać się żołnierzem w okresie panowania Ludwika XV, trzeba było spełnić określone kryteria fizyczne, religijne i moralne.
Żołnierz musiał :
- mieć co najmniej 16 lat, mimo, że w roku ok. 1750, średni wiek w Compagnies franches de la Marine wynosił ok. 22 lat;
- mierzyć co najmniej 5'5 " (około 1,60 m), choć niektórzy żołnierze byli niżsi, minimalny wzrost był przeważnie przestrzegany. Żołnierze korpusu Canonniers-Bombardiers de la Marine byli rekrutowani spośród Compagnies Franches de la Marine i wybierani w zależności od ich wzrostu.
- być gotowym pozostać kawalerem (teoretycznie tylko sierżanci mogli wziąć ślub). We Francji po 1681 roku, żołnierzom zabrania się ożenić bez zgody władz wojskowych. Jednak każda reguła posiada wyjątki i niektórzy żołnierze Compagnies Franches de la Marine pobierali się. Często władze przymykały oko na to, ponieważ żonaty żołnierz oznaczał nowego osadnika w kolonii kiedy zostanie zdemobilizowany.
- być katolikiem, zwłaszcza żołnierz wysyłany do Kanady. W istocie, Wersal zdecydował się stworzyć Nową Francję jako czysto katolicką kolonię, dlatego wszystkie inne religie były usuwane w tej prowincji. Niektórzy protestanccy lub żydowscy żołnierze zmuszeni byli wyrzec się swojej wiary i przejść na katolicyzm.
- zaciągnąć się na okres co najmniej sześciu lat, a służba mogła trwać nawet 20 i 25 lat. Trafiali się żołnierze wyjeżdżający do kolonii rodzinami, żołnierze także znali się nawzajem; było to bardzo korzystne, ułatwiało znieść długi czas rozłąki. Ponadto, wyjazdy powrotne do Francji w grupach czy rodzinach były organizowane przez dowództwo. Jednak, gdy rekruci przybywali do Nouvelle France, wyjazdy bywały niedozwolone, aby uniknąć wyczerpania siły militarnej. W końcu żołnierze nigdy nie byli rozpuszczani podczas trwania konfliktu.
- zgodzić się na wyjazd daleko od domu. Żołnierze Compagnies franches de la Marine byli wysłani do Nouvelle Francji przez cały czas trwania ich werbunku i powrót do Francji był niemożliwy z wyjątkiem niektórych szczególnych przypadkach (głównie ze względów rodzinnych). Nawet jeśli to nie jest udowodnione, to zapewne żołnierze skłonni byli do pozostania w Nouvelle Francji po ich demobilizacji. Po kilku latach spędzonych w kolonii, po co mieli wracać do domu? Wreszcie, w celu promowania kolonizacji, władze lokalne oferowały żołnierzom zwolnienie ze służby, aby zachęcić ich do osadnictwa.

O ile kryteria te były przestrzegane w czasie pokoju, to zwracano na nie o wiele mniej uwagi podczas wojny. Silna potrzeba rekrutowania nowej siły żywej rozluźniała wojskowy rygor.

Metody rekrutacji

W połowie XVIII wieku, więcej niż 90% żołnierzy i podoficerów z Compagnies franches de la Marine pochodziła z Francji kontynentalnej, a nie z Kanady gdzie mieszkańcy nie byli zainteresowani służbą wojskową, a trudnili się bardziej dochodowymi zajęciami takimi jak rybołówstwo , rolnictwo i handel (głównie handel futrami). Ponadto wielu kanadyjczyków zostało zmuszonych do służby w miejscowej milicji. Więc jak ci żołnierze byli rekrutowani?

We Francji współistniały dwa systemy rekrutacji: jeden z "rekrutacji sierżanta" i jeden z "kapitanem kompanii".

W "rekrutacji Sierżanta" był on opłacany przez pułkownika i kapitana, aby uzupełniać batalion lub kompanię w ludzi. Ci sierżanci byli opłacani w zależności od liczby ludzi zwerbowanych ; Dlatego jakość rekrutów nie zawsze była zgodna z oczekiwaniami (niektóre raporty wydane przez kapitanów wspominają o obecności dzieci, osób niepełnosprawnych, nawet psychicznie ułomnych wśród rekrutów!).

Głosząc kuszące dla publiki informacje, np. ładny mundur, sierżant obiecywał gwiazdkę z nieba, aby potencjalny rekrut, a po kilku drinkach, podpisał list werbunku, który związywał go z armią królewską na okres sześciu lat. Dochodziło do wielu nadużyć w praktykach tych sierżantów, najbardziej powszechną było: upijanie rekruta, werbowanie pod groźbą, w najpoważniejszych przypadkach dochodziło nawet do porwań !

Kapitan z kolei mógł pozyskać rekrutów ze swoich ziem. Ten drugi tryb rekrutacji nie dotyczy "troupes de marine", ponieważ była ona prowadzona we Francji, a następnie zwerbowanych wysyłano do Kanady, gdzie kapitanowie Compagnies franches de la Marine nie mogli werbować.

W obu przypadkach rekrutacji kapitan bądź sierżant otrzymywał premię pieniężną za zaciąg, różną w zależności od okresu. Według Gilles’a Proulx'a w książce "La garnison de Québec de 1748 à 1759", premia ta wyniosła 30 livrów.

Podział geograficzny rekruta

Dwie trzecie żołnierzy Compagnies franches de la Marine pochodziło z nadmorskich prowincji Francji, od dzisiejszego „ Pas-de-Calais”aż do Akwitanii. Bliskość dużych portów załadunkowych w kierunku Nouvelle France ułatwiała rekrutację. Wśród najważniejszych z tych portów były : La Rochelle, Rochefort, Nantes, Brest, Dunkierka. Jedna trzecia pochodziła głównie z Paryża, który w XVIII wieku był jednym z głównych ośrodków rekrutacji w królestwie, albo z sąsiednich krajów, Niemcy były największym ich źródłem.

Tożsamość żołnierza

Kariera żołnierza nie była zbyt atrakcyjna, oczywiście, możliwe były awanse, ale co najwyżej można było mieć nadzieję stać się sierżantem po około dwudziestu latach służby. Ponad 80% z żołnierzy pochodziła z niższych klas a wielu z nich nie miało pracy. Biorąc pod uwagę młody wiek tych ludzi, byli oni zwykle czeladnikami zamiast mistrzami w cechach. Jednak znając się na handlu można było pozwolić sobie na poprawę statusu. Generalnie zaciągano się aby uniknąć życia w nędzy, wynikającego z bardzo niskich dochodów, a król zaopatrywał swych żołnierzy w żywności, schronienie i ubrania. Jednak nie wszyscy zaciągali się z powodu głodu lub nieszczęścia, w szeregi armii trafiali także zbójcy, gwałciciele i mordercy – jak pisali o nich im współcześni ” podrzynacze gardeł”
Hrabia de Saint-Germain w piśmie z roku 1757 przedstawia swoich żołnierzy w mniej niż pochlebny sposób:

"Prowadzę bandę złodziei, zabójców, którzy są gotowi uciec na pierwszy strzał z muszkietu i którzy zawsze są skłonni do buntu. Nie ma nic, co może się z tym równać. Król ma najgorszą możliwą piechotę i najbardziej niezdyscyplinowaną. Niemożliwa jest służba z takimi oddziałami. "

Niektóre raporty funkcjonariuszy były jeszcze gorsze.
Niestety, mamy bardzo mało listów pisanych przez żołnierzy opisujących ich codzienne życie. W Paryżu oraz w kilku innych dużych miastach królestwa, umieszczano znaki przy wejściu do niektórych karczm z adnotacją "Brak sług i żołnierzy".

Jednak, mimo że życie żołnierza nie zaliczało się do najbardziej atrakcyjnych w tym okresie, duża liczba ludzi zaciągała się. Nie z poczucia obowiązku ale raczej przez zamiłowanie do przygód lub po prostu chcąc uciec sprawiedliwości.

Podsumowując, widzimy, że rekrutacja żołnierzy Compagnies franches de la Marine była, z wyjątkiem kilku punktów, podobna do tej w innych francuskich pułkach tego okresu (wiek, wzrost, czas służby, itp.). Różnicą był w szczególności fakt, że kapitanowie nie rekrutowali swoich żołnierzy u siebie, lecz przez opłacanych sierżantów we Francji. Oddalenie odgrywało ważną rolę a przed 1730 rokiem, rekruci nie byli informowani o swoich miejscach garnizonowych. Właśnie z tego powodu byli systematycznie nadzorowani przez „Les Archers de la Marechaussee” celem uniknięcia dezercji. Religia była ważnym kryterium wśród rekrutów pełniących służbę w Nouvelle France, Wersal pragnął Nouvelle France uczynić katolicką.

Ci żołnierze przybywający do świata zupełnie im nieznanego i umieszczani pod dowództwem kanadyjskich dowódców, stawali się wkrótce, pomimo dzielących ich różnic, jednym z głównych bastionów Nouvelle France.

CDN


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 5 października 2016, o 16:42 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Cd.

Codzienność wojskowa w Nouvelle France w połowie XVIII wieku

Myśląc o żołnierskim życiu we Francji w XVIII wieku od razu przywodzą nam na myśl obrazy bitew i potyczek, jednym słowem: wojnę. Jednak konflikty, mimo że były sensem istnienia zawodu żołnierza, zajmowały tylko niewielką część jego czasu ! Działania wojenne trwały na ogół pół roku (od marca do września), a każda kampania przeplatana była okresami bezczynności. Po miesiącach zimowych armia schodząc z leż zimowych oczekiwała na otwarcie następnej kampanii. W tym okresie, żołnierz był zamknięty w garnizonie, a był to czas dla niego często bardzo nudny !

W tym dziale zbadamy sytuację w Nouvelle France, gdzie, choć życie żołnierskie było bardzo intensywne (walka trwała przez zimę!), to w Compagnies franches de la Marine przydzielonych do garnizonów większych miast kolonii lub do poszczególnych fortów, przeplatało się z okresami bezczynności. Będziemy tu opisywać w jaki sposób żołnierz spędzał wolny czas, jak żył i w jakich warunkach.

Długa, nudna i niebezpieczna podróż.

Po zwerbowaniu, młody żołnierz trafiał do portu załadunku, zazwyczaj do La Rochelle, Nantes i Brest. Tam przyszły żołnierz uczył się podstaw życia wojskowego i czekał na odpowiedni moment, aby odpłynąć z Francji. Podróż przez Atlantyk zazwyczaj odbywała się pokładzie żaglowca flûte, okręt wojenny wykorzystywany do handlu, mający tylko połowę liczby dział. W czasie pokoju, nie było niczym niezwykłym, aby podróż odbywała się bez eskorty, w przeciwieństwie do systemu konwoju stosowanego w czasie konfliktu.

Podróż była bardzo długa i mogła trwać dłużej niż trzy lub cztery miesiące, jeśli warunki pogodowe były niekorzystne. Na pokładzie warunki życia szybko ulegały pogorszeniu, od niewygodnych do nawet, w niektórych przypadkach- nieznośnych, głównie z powodu słabego zaprowiantowania. Dieta na pokładzie statku płynącego przez Atlantyk nie oferowała żadnych zielonych warzyw, produktów mlecznych, ani jajek (źródła witamin), ponieważ produkty te źle się przechowywały z powodu braku środków konserwujących. Tylko suszone warzywa i suszone mięso (dorsz, wołowina, wieprzowina) były obecne na pokładzie, ale nawet i te artykuły żywnościowe psuły się po kilku miesiącach na morzu. Z tego powodu statki przewoziły żywe zwierzęta, takie jak: krowy, owce, drób (indyki, kury, kaczki). Jednakże obecność tych rodzajów mięs, nie mogła sama zapobiegać rozwojowi chorób związanych ze spożywaniem posiłków niskokalorycznych! Bardzo popularne zatem były suchary, jednak i te się psuły, np. lęgły się robaki. Zabierano dużą ilość wody (od 2000 do 3000 litrów), dzienna porcja wynosiła dwa litry na człowieka. Jednak stawała się ona niezdatna do spożycia przez ludzi już po kilku tygodniach, długotrwałe przechowywanie jej w beczkach powodowało, że cuchnęła i trzeba było być bardzo spragnionym aby ją pić! Pito nie oddychając / lub przesączano dwa lub trzy razy przez ręczniki, aby pozbyć się robaków. Wino było również dostępne na pokładzie: dzienna racja wynosiła 0,7 l na człowieka (co daje pojęcie o ilości zapasów). Do wyżej wymienionych problemów dochodził brak higieny na pokładzie statku : zła cyrkulacja powietrza, przeludnienie, bardzo zła osobista i zbiorowa higiena (wykorzystywano w tym celu wodą morską): statek był źródłem wszelkiego rodzajów chorób, które mogły przekształcić go w szpital lub pływającą trumnę, wymienić tu należy : czerwonkę (związaną z brakiem higieny lub spożywaniem zepsutej żywności) oraz szkorbut (związany z niedoborem witaminy C w diecie). Wreszcie ,co należy też wziąć pod uwagę: żołnierze nie byli żeglarzami, a dla niektórych był to pierwszy w życiu rejs statkiem, długotrwałe kołysanie się okrętu powodowało, że ludzie byli osłabieni i chorowali. Wichry i burze, także niekorzystnie wpływały na samopoczucie i kondycję fizyczną.

Co do roboty miał na pokładzie młody żołnierz? Pomagał od czasu do czasu załodze, spędzał czas grą w karty i kości co czasami powodowało bójki. W skrócie, podróż była trudna dla młodych żołnierzy. Wielką ulgę przynosiło dostrzeżenie upragnionego brzegu Kanady!

Przydział do kompanii

To długo oczekiwane przybycie po trudnej podróży miało też drugą stronę medalu a był nim "szok kulturowy" dla żołnierzy pochodzących z Francji. Po wylądowaniu w Quebec, niektórzy z nich udawali się bezpośrednio do szpitala, aby odzyskać zdrowie po trudach podróży, inni szli do więzienia za to, że sprawiali kłopoty na pokładzie, a większość czekała na apel który odbywał się kilka dni później na placu apelowym, aby poznać swój dokładny przydział do kompanii. Na apelu rekruci byli ustawiani w trzy szeregi. Następnie gubernator generalny poprzez przedstawicieli dokonywał przeglądu przyszłych żołnierzy. Pierwszeństwo wyboru należało do kapitana Canonniers Bombardiers de la Marine, uważanej za elitarną formację(faktycznie działała jako grenadierzy w kolonii). Potem przychodziła kolej na kapitanów Compagnies franches de la Marine, w kolejności starszeństwa. Wtedy młody żołnierz dołączał do jego kompanii, która mogły stacjonować w Quebecu lub w innym mieście prowincji, głównie w Trois-Rivieres, Montrealu lub Louisbourgu; lub w odległym Forcie na drugim końcu kolonii! Co należy powiedzieć o młodych żołnierzach wysyłanych w głębokie lasy Nouvelle France? Cierpieli prawdziwy szok psychiczny! Ci ludzie, którzy w większości nigdy nie opuścili swojej rodzinnej wioski we Francji, zdawali się znajdować w zupełnie nieznanym dla siebie wszechświecie. Musieli iść kilka dni przez gęste lasy, zanim ostatecznie osiągnęli swój fort (zwykle drewniany), gdzie czekał na nich bardzo niski komfort i życie w spartańskich warunkach. Tam żyli zwykle w bliskim kontakcie z Indianami. Choć zapewne napotykali już Indian na swojej drodze od czasu przybycia do Quebec’u, to styczność z nimi na co dzień musiała być "szokiem etnicznym"! Rzeczywiście, zwyczaje różnych indiańskich narodów sprzymierzonych z Francuzami wydawały się dziwne, a nawet szokujące, dla tych młodych ludzi, ale szybko jak się okazywało dokonywano asymilacji : mundury stopniowo przyjmowały elementy indiańskiej odzieży a pewna część żołnierzy brała sobie za żony indiańskie kobiety.

W momencie przystąpienia do nowych towarzyszy, młody żołnierz był nazywany pseudonimem który mógł utrzymać przez cały okres jego życia wojskowego. Przeanalizujemy tę tradycję, która dziś, pozostawiła swój ślad w nazwiskach kilku francuskich rodzin kanadyjskich!

Pseudonimy

W XVIII wieku we Francji, ochotnicy otrzymywali pseudonimy w momencie werbunku. Fakt ten znajduje potwierdzenie w dokumentach każdej kompanii każdego pułku, w zestawieniu kolumn występują: Nazwisko a następnie pseudonim, miejsce urodzenia, opis wraz z cechami fizycznymi rekruta, jego data werbunku, i data śmierci, urlopu lub dezercja. Pierwsza kolumna, wymieniająca nazwiska, pseudonim i imię ojca, jest szczególnie interesująca. Przydomek żołnierza mógł odnosić się do kilku kryteriów:

cechy fizyczne: Le Grand, Le Long, La Jeunesse. (np. Duży, wysoki)
pochodzenie: Poitevin, Picard, Le Parisien. (Pikardczyk, Paryżanin)
cecha charakteru: Sans Quartier, Va de bon Coeur, Frappe d'abord L'Eveillé. (Litościwy, dusza człowiek, łotr)
zawód: La Lancette (chirurg), La Fontaine (bednarz), Boulanger (piekarz).
nazwa kwiatu (bardzo cenione): La Rose, La Violette, Le Lys.(Róża, Fiołek, Lilia)
przedrostek "Święty", po prostu przylega do imienia lub nazwiska rekruta: Saint Leger, Saint Louis.

Wyjątkowo rekruci, synowie szlachty, oraz osoby lepiej urodzone były zwolnione z posiadania pseudonimu.

Przydomek był istotnym elementem uznania żołnierza. André Corvisier wyjaśnia: "(...) w wojsku dużą rolę odgrywały pseudonimy w określaniu żołnierza i dlatego widzimy napisane je dużymi literami w dokumentach, lub pisane osobno przy nazwisku, czasami były nawet umieszczane jako pierwsze, przed imieniem i nazwiskiem, w celu ułatwienia jego identyfikacji". Pod koniec wojny siedmioletniej, wielu żołnierzy jednostek przysyłanych z Francji, a także Compagnies franches de la Marine zdecydowało się pozostać w Kanadzie, a więc wciąż możemy znaleźć nazwiska nawiązujące do kanadyjskiej przeszłości wojskowej!

Zakwaterowanie

Kwestia zakwaterowania zawsze była problematyczna dla władz wojskowych. We Francji, przed panowaniem Ludwika XIV, żołnierze kwaterowani byli w cywilnych kwaterach w domach mieszkalnych; wraz z nastaniem panowania „Króla Słońce” zaczęto wznosić koszary w celu wzmocnienia dyscypliny żołnierzy i ducha walki. Sytuacja jednak była nieco inna w Nouvelle France.

W Quebec, przed 1748, żołnierze byli kwaterowani w domach cywilnych. Generał-porucznik Prevote wydawał przydziały kwaterunkowe kapitanom, którzy przekazywali je pojedynczym żołnierzom. Proces ten rozpoczął się w 1683 roku wraz z pojawieniem się na Compagnies franches de la Marine w Quebecu i błyskawicznie postępował na całej prowincji. Na przydziale kwaterunkowym widniało nazwisko osoby, u której żołnierz zamieszka. Osoba ta, w zależności od wielkości domu, mogła kwaterować do dwóch żołnierzy. W 1685 roku, rozkazano aby cywil u którego kwaterowano wojsko zapewniał łóżko, siennik, koc, dzbanek, miskę, oświetlenie i dostęp do paleniska.

Jednakże istniały odstępstwa. Księża, oficerowie milicji, szlachta, notariusze, sędziowie i urzędnicy królewscy zwolnieni byli z obowiązku kwaterunku. Ponadto, niektórzy mieszkańcy już poprzez samo wykonywanie swojego zawodu (dbanie o chorych i rannych, zapobieganie chorobom) byli w tej samej sytuacji co wyżej wymienieni!

Jeśli w pewnych przypadkach mieszkańcy nie byli zadowoleni z tytułu kwaterunku (kradzież, złe zachowanie żołnierza), to trzeba przyznać, że większość z nich bardzo dobrze na tym wychodziła ! Żołnierz otrzymywał dzienną rację z magazynu króla, którą dostarczano do kwater co powodowało wzrost ilości ogólnej żywności dla całej rodziny. Ponadto, żołnierz pomagał w codziennej pracy domowej. Oprócz swoich obowiązków żołnierskich, żołnierz był wolny od pozostałych zajęć. Było więc dość trudne zaprowadzenie ścisłej dyscypliny wojskowej wśród żołnierzy rozproszonych w całym mieście Quebec i jego obrzeżach! Ta sytuacja doprowadziła do podjęcia decyzji o budowie koszar, aby zażegnać brak dyscypliny!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 5 października 2016, o 18:24 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3527
Bardzo ciekawe !


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 7 października 2016, o 14:25 
Offline
Unteroffizier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2009, o 10:05
Posty: 1133
Cd.

Koszary

Choć koszary istniały już w Quebecu przed 1748 rokiem, to liczba żołnierzy tam umieszczonych nie była duża, a mieszkańcy woleli przyjmować żołnierzy na kwatery, zamiast płacić podatki na utrzymanie koszar. Wraz ze wzrostem liczby wojska i chęcią zachowania ścisłej dyscypliny, żołnierzy Compagnies franches de la Marine kwaterowano w koszarach na Redoute Royale od 1748 roku, oraz Dauphine od 1749. W tym samym czasie rozpoczęto budowę kolejnych koszar. Niemniej jednak, w celu kompensacji niedostatecznej ilości miejsc w tych koszarach, kwaterunki u ludności cywilnej były nadal kontynuowane. W 1752 r. zakończona została budowa Nouvelles Casernes (Nowe Koszary) we wschodniej części miasta. Liczące 180 metrów długości, stanowiły największy budynek wojskowy w Ameryce Północnej. Były one bardzo potrzebne, ponieważ od 1755 roku, zaczęły przybywać pierwsze bataliony z Francji, i częściowo miały one zostać umieszczony w tych koszarach.

W pozostałych miejscowościach Nouvelle France, wykorzystanie koszar było różne. Na przykład, załoga Trois Rivières była tak mała, że wystarczał wojsku jeden dom. W Montrealu, w 1714 r., Zarządca prowincji Michel Begon (1667/1747)planował budowę koszar ale projekt został porzucony w obliczu wrogości mieszkańców z tytułu płacenia podatków do ich budowy i utrzymania. W efekcie Montréal nigdy nie miał koszar podczas panowania francuskiego. Inaczej było w Louisbourg, gdzie na początku 1720 roku, skonstruowano pierwsze koszary. Zostały one umieszczone w Bastion Royal. Inne koszary były budowane w bateriach poza fortyfikacjami dla żołnierzy obsługujących te baterie. Wreszcie, małe koszary wzniesiono na Ile Saint Jean (dzisiejszy Prince Edward Island) dla garnizonu wyspy. Kwaterunku nie stosowano na Île Royale (dzisiejszy wyspie Cape Breton), koszary miały dość miejsca aby pomieścić wszystkich żołnierzy tam stacjonujących.

Izby żołnierskie

Niestety, oprócz faktu, że izby w koszarach zostały zredukowane do minimalnych rozmiarów, nie wiemy o nich za wiele. Zgodnie z dekretami wojskowymi z połowy XVIII wieku, każda izba powinna mieć tyle łóżek na ile dostępna przestrzeń pozwalała. Łóżko było wykonane z dębu i mierzyło 1,30 m szerokości, 1,86 m długości i od 30 do 40 cm wysokości. Siennik był wypychany słomą, która powinna teoretycznie być wymieniana dwa razy w roku. Koce były produkowane z wełny i powinny być wystarczająco szerokie, aby objąć całe łóżko. Jednak w praktyce niektóre były mniejsze od minimalnej wymaganej wielkości w dodatku tylko sporadycznie prane a słoma zmieniana rzadko, co powodowało częstą obecność wszy i pająków.
Oprócz łóżka, izba miała stół, dwie ławki, palenisko, stojaki na szable i bagnety oraz haczyki na ścianie aby powiesić ubrania. Ludzie spali po dwóch na łóżko (czasami trzech, gdy wystarczało miejsca). Powodowało to liczne problemy higieniczne, również powodu rozwiązłości! Fakt, że spało trzech ludzi w jednym łóżku wynikał z rozporządzenia wojskowego, zgodnie z którym, gdy dwaj spali, trzeci powinien stać na warcie. Jednakże przepis ten nie był przestrzegany i trzech ludzi często spało razem! Powodowało to oczywiście dyskomfort i częsty brak snu wynikający z tej praktyki. Ponadto, w czasie gorącego lata w Ameryce Północnej, żołnierze pocili się intensywnie i izby były pełne nieprzyjemnych zapachów oraz stawały się doskonałym ogniskiem dla różnych chorób.

Sierżant był traktowany inaczej. Faktycznie, sypiał ze swoimi ludźmi, ale miał swoje własne łóżko i był oddzielony od innych drewnianą kurtyną pozwalając mu na względną prywatność!

Ta bliskość między ludźmi nie obywała się bez problemów. Archiwa ujawniają burdy, które mogły wywołać pojedynki między żołnierzami. Aby temu zapobiec amunicja oraz karabiny były przechowywane na stojakach w specjalnym pomieszczeniu.

Każdego ranka, zgodnie z przepisami Kodeksu Wojskowego żołnierze powinni zamiatać koszary, aby zachować pewną higienę. Jednak wydaje się, że przepis ten nie obowiązywał, np. w koszarach Quebec w 1754 roku, gubernator generalny Duquesne (1700/76), z największą rozpaczą stwierdził podczas inspekcji, że koszary w mieście wyglądają bardziej jak magazyny!

Każdy żołnierz otrzymywał (teoretycznie i na pewno nie w latach 1759-60, gdy istniały wielkie problemy z dostawami ) 1,5 funta chleba i 0,25 funta wieprzowiny i suszonych grochu. Podczas Wielkiego Postu oraz w piątki, ryby i warzywa zastępowały wieprzowinę. Aby przygotować jedzenie, żołnierzy organizowano w grupach po siedmiu wokół paleniska w izbie, dzienne przydziały łączono w wspólny dla wszystkich posiłek. Używano tych samych talerzy i naczyń do gotowania i jedzenia, co nie zwiększało higieny.

Faktycznie te problemy w koszarach były źródłem troski dla władz wojskowych z tego okresu: duża liczba ludzi koncentruje się na ograniczonej przestrzeni, często wilgotnej co tworzyło bardzo korzystne warunki dla wybuchu różnych chorób. Dlatego starano się poprawić wentylację w koszarach, w celu uniknięcia, na ile to możliwe, stłoczenia zbyt wielu żołnierzy w jednej izbie, a przede wszystkim pilnowano aby izby zamiatano i sprzątano codziennie. John Pringle (1707-1782), brytyjski lekarz, w " sur la MEDECINE des armées" informuje o konieczności takich praktyk, ponieważ, według niego, złe powietrze było odpowiedzialne za najgorsze choroby w "koszarach, gdy są one przepełnione i zaniedbane ". A cóż dopiero można powiedzieć o warunkach w szpitalach polowych, jak w Forcie Carillon w 1758 lub na brzegu Beauport podczas oblężenia Quebecu w 1759 roku, tam żołnierze wszystkich broni, a zwłaszcza milicjanci zostali skonfrontowani z opłakanymi warunkami sanitarnymi. Louise Dechêne (. Op.cit) wspomina: "Ryzyko skażenia jest ogromne i każdy, kto przybywa do szpitala z pierwszymi objawami szkorbutu lub lekkimi ranami ma duże szanse umrzeć z powodu zakażenia". Jednak warunki w koszarach Nouvelle Francji różniły się od tych we Francji, które były przepełnione. Mimo tego opłakanego obrazu, żołnierze mieli lepsze warunki życia w stosunku do żołnierzy pełniących służbę we Francji!

Relacje z kobietami

Jak moglibyśmy mówić o życiu żołnierza bez przytaczania jego relacji z kobietami? Żołnierze przybywający z Francji byli kawalerami. Mieszkanie na kwaterze pozwalało spotkać np. córkę gospodarza i wejść z nią w intymny związek! W okresie służby, żołnierz często poślubiał kobietę, którą poznawał w tym czasie i postanawiał osiedlić się w Nouvelle France. Było też normą, że żołnierze decydowali się na powrót do Francji pod koniec swojej służby, ponieważ w Louisbourg było o wiele mniej kobiet niż mężczyzn.

Władze Quebec zawsze zachęcały żołnierzy do zawierania małżeństw. Przy niewystarczającej liczbie osadników, żonaty żołnierz był idealnym kandydatem do kolonizacji! Niemniej jednak, te same władze niechętnie pozwalały żołnierzom się ożenić! Teoretycznie żołnierz nie mógł poślubić kobiety przed upływem trzech lat służby ponieważ musiałby porzucić swoją karierę wojskową. Mógł jednak prosić przełożonych o pozwolenie ale ci mogli swobodnie odrzucić jego wniosek, jeżeli nie chcieli tracić żołnierza. Oczywiście, w czasie wojny, takie zezwolenia rzadko były wydawane. Od 1755 roku nie było ich wcale.

Ponadto polityka koszarowania żołnierzy rozpoczęta w 1740 r. ograniczała relacje osób wojskowych i cywilnych, a w szczególnośći żołnierzy i kobiet! Tak więc, między 1748 i 1759, małżeństwa żołnierskie w Quebec nie były zbyt liczne i tylko podoficerom, szczególnie sierżantom, a nawet bardziej Canonniers Bombardiers de la Marine (otrzymywano wyższy żołd) pozwalano zawierać małżeństwa. Żołnierz z jego skromnym żołdem stanowił drugorzędnego kandydata na męża. Żołnierz poślubiając wdowę mógł korzystać z jej majątku. W przeciwnym razie, żołnierz nie wzbogacił się poprzez małżeństwo gdyż posagi były skromne lub nie było ich wcale!

Mimo, że obecność kobiet była teoretycznie zakazane w koszarach (w przeciwieństwie do armii brytyjskiej); z kilku raportów wynika, że niektóre jednostki przestrzegały tego rozporządzenia, ponieważ nie było rzadkością, aby kobiety przebywały w izbach żołnierskich! Tylko sierżanci mogli mieszkać z żonami!

Relacje z płcią piękną nie ograniczały się oczywiście tylko do małżeństwa i żołnierz korzystał z usług młodych dziewcząt lekkich obyczajów! Prostytucja istniała w Nouvelle France, mimo że władze kolonialne były temu przeciwne, uważając, że to demoralizuje żołnierzy. W każdym razie, burdele istniały w największych miastach kolonii, głównie w Quebec i Montreal. Choroby weneryczne, które były plagą dla armii XVIII wieku istniały oczywiście i tu. W Louisbourg, brak kobiet pozwoliło prostytutkom na podniesienie cen. Żołnierze często zadłużali się ze swoim skromnym żołdem z powodu korzystania z towarzystwa kobiet lekkich obyczajów oraz niestronienia od alkoholu, który płynął w tawernach Ile Royale. W Europie w tym samym okresie, przez armie przechodziły kohorty prostytutek podczas kampanii. Zjawisko to nie występowało w Nouvelle France ze względu na rodzaj operacji wojskowych: Szybko operujące oddziały nękające wroga a następnie błyskawicznie się wycofujące.
Żołnierze stacjonujący w fortach stanowili osobny przypadek. Jeśli żołnierz był żonaty, jego żona szła za nim i służyła jako praczka lub służąca. Niektórzy mężczyźni byli żonaci z indiańskimi kobietami żyjącymi w sąsiedztwie fortów nawet jeżeli praktyka ta była potępiona przez władze kościelne kolonii!


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL