Pro Gloria et Patria

Forum Królewskiego Pruskiego Regimentu Fizylierów Alt Kreytzen
Teraz jest 20 lutego 2020, o 15:02

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kolberg 1807
PostNapisane: 28 maja 2014, o 15:40 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3539
Forum piechoty brytyjskiej zdechło niepostrzeżenie i żal mi się zrobiło swojej roboty i pisania, no bo jak usuną forum jak niegdyś poniatowskiego.... No szkoda. Dlatego kopiuję tutaj. Szło o działania okrętów brytyjskich i szwedzkich oraz mniejszych jednostek pływających pruskich:

20 i 26 maja 1807 nieznana mi z nazwy szwedzka fregata oraz brytyjski 18-działowy bryg HMS "Belette" pod por. Johnem Phillimore (który 19 maja przybył eskortując konwój trzech statków z zaopatrzeniem), ostrzelały pozycje oblegających na wschód od ujścia Parsęty.
Wracając do Anglii, HMS "Belette" zabrał na pokład pruskiego oficera, zapisanego jako "monsieur Bedezee". Okręt przybył do wybrzeży Suffolk 7 czerwca 1807 i tu wydarzył się wypadek. "Belette" stał na kotwicy w zatoce, zaś w kierunku portu wysłano szalupę, w której obok Mr Bedezee (von Bedersee?) znajdowali się też podoficerowie: Kennedy i Parks; oraz czterech marynarzy. Silna fala i zmiana wiatru uniemożliwiłu wejście łodzi do portu, załoga próbowała więc dobić do plaży. Fala rzuciła szalupę na skały, gdzie się ona przełamała i zatonęła. Utonęli przy tym: pruski oficer, midszypmen Parks i dwu marynarzy. Kennedy'ego wyłowiła załoga łodzi ratunkowej, zaś marynarz John Simpson dopłynął do plaży. Wyłowiono też ciało marynarza Williama Carra, niestety mimo pomocy, nie udało się przywrócić go do życia. Ciał pozostałych nie odnaleziono. Znajdujące się przy Mr Bedezee dokumenty (oryg. dispatches), przepadły wraz z ciałem.

Już wiem, szwedzką fregatą, która ostrzeliwała pod Kołobrzegiem pozycje oblegających ( z tym że autor podziękowania skierowanego do JKM Króla Szwecji, mjr von Gneisenau w liście z 18 czerwca 1807 opisuje wydarzenia z 11 czerwca - zapewne ostrzał z morza zdarzał się częściej) w trakcie odbijania zdobytego przez wroga Wolfsberg, był 40-działowy "Chapman" pod kpt baronem Gedder. W pobliżu Kołobrzegu obok "Chapman", mogły się pojawiać też "Bellona" oraz "Camilla", właściwie bliźniacze okręty szwedzkie. Był też co najmniej raz z zaopatrzeniem szkuner "Gäddan".

**************************

Chronologicznie, wygląda że od strony morza patrząc, to było tak:

13/14 marca 1807 - początek oblężenia

29 kwietnia 1807 - przybycie mjr von Gneisenau, zwolnienie von Loucadou. Celowo skracam by nie zaczynać tej historii od Adama i Ewy.

30 kwietnia - nadpływa szwedzka fregata, wg autora anonimowego pamiętnika z oblężonego Kołobrzegu zwana "Der Fahrmann" (zapewne "Af Chapman", ponieważ okrętu o nazwie "Fahrmann" szwedzka marynarka nie posiadała) i kotwiczy przed portem, osłaniając go. Wg ww autora, fregata uzbrojona jest w 44 działa. Wraz z nią przybyły transportowce przywożąc 3600 (!) pruskich ranzionirten, a więc uciekinierów z niewoli. Może ze szwedzkiego Pomorza. Te 3600 to na pewno pomylka, może drukarska, może pamiętnikarza. To mogło być 360 żołnierzy ale nie 3600. Transportowce przywiozły też 6 30-funtowych żelaznych dział i 4800 kul do nich (za: "Dzieje Królewsko-Pruskiej 3 Brygady Artylerii...")

7 maja 1807 - z Memla przybywają 2 transportowce z 3 batalionem Nowomarchijskim na pokładach.

8 maja powraca ze Stralsundu Schill. Zapewne, choć nic o tym nie ma napisane - drogą morską.

15 maja - szwedzka fregata płynie wzdłuż plaży ostrzeliwując nieprzyjaciela i zmuszając go do wycofania się do własnych umocnień. Pamiętnik anonimowego autora często wspomina o bitwach na plaży. Jak widać dość dokładnie poinformowany autor uściśla: Fregata posiada 26 dział 24-funtowych, 2 - 18-funtowe oraz 16 24-funtowych karonad. Razem 44 działa, co by się nieznacznie kłóciło z oficjalnymi danymi szwedzkimi podającymi, że fregaty klasy Bellona miały 26 dział 24-funtowych i 14 ośmiofuntowych.

19 maja 1807 - nadpływa brytyjski bryg (to wymieniany już HMS "Belette" - w pamiętniku nie ma nazwy, jest informacja o uzbrojeniu: 18 dział 24-funtowych) eskortując dwa statki transportowe za ładunkiem: Kanonen, Gewehre, Saebeln, Munition. Po entuzjastycznym powitaniu, opisywanym przez Nettelbecka, który popłynął na pokład brytyjczyka łodzią z superintendentem Baarzem, bryg zakotwiczył poza portem a statki weszły doń (?) celem rozładunku.

20 maja 1807 - fregata i bryg razem ostrzelały pozycje oblegających na wschód od ujścia Parsęty co obserwował z wieży Nettelbeck, opisując morderczą skuteczność ognia. O tym epizodzie wspomina tylko Nettelbeck. Anonim o nim nie pisze.

26 maja 1807 - fregata i bryg ponownie powtarzają akcję, ostrzeliwując nieprzyjaciejskie pozycje od tyłu i z flanki, wspierane ogniem z Wolfsberg i z twierdzy. Wg "Dziejów Królewsko-Pruskiej 3-ciej Brygady Artylerii aż do roku 1829" Karola von Strotha, tego samego dnia bryg odpłynął wieczorem z powrotem do Anglii.

4 czerwca 1807 - na redzie pojawia się statek z Królewca z wieścią o kapitulacji Gdańska

8 czerwca 1807 - kolejny statek z potwierdzeniem tej samej wiadomości. Zapewne oba statki nie płynęły z samą wieścią. Nic więcej jednak o nich nie napisano.

11 czerwca 1807 - od 3 nad ranem silny ostrzał Wolfsbergu, niemal zupełnie niszczący stanowiska na nim. Wzmożenie ostrzału miasta powodującego ciężkie pożary. Kontrakcja szwedzkiej fregaty około godziny 9 rano powoduje osłabienie ostrzału. Opuszczenie i oddanie Wolfsbergu - wg pamiętnika - jako części zawieszcenia broni mającego trwać do 10 rano 12 czerwca.

12 czerwca 1807 - odzyskanie Wolfsbergu. Z pamiętnika wygląda, że Wolfsberg oddano w ramach jakichś rozmów, przy czym miał być on nie fortyfikowany przez oblegających, który jednak podjęli odpowiednie prace, co spowodowało nocny ostrzał (ok. 23.30) Wolfsbergu z twierdzy i przez fregatę. Po tym odzyskano Wolfsberg kontratakiem piechoty z twierdzy.

14 czerwca 1807 - nadpłynął angielski transportowiec z działami. Przy okazji przywiózł fałszywą, lecz wielce krzepiącą wieść o śmierci marszałka Mortiera, rzekomo zabitego przez ogień z twierdzy.

18 czerwca 1807 - Gneisenau dziękuje listownie Jego Wysokości Królowi Szwecji, za akcję fregaty "Chapman" (wymieniona nazwa) przeciwko bateriom wroga z 11 czerwca (12-go?, w liście jest mowa o 11-tym).

19 czerwca 1807 - ostrzał wroga silniejszy niż zwykle. Około wieczoru fregata podniosła żagle i płynęła wzdłuż plaży ostrzeliwując pozycje wroga, zwłaszcza zdobyty Wolfsberg. To jest ostatnia wzmianka o udziale fregaty w boju w pismach, poza Nettelbeckiem, wspominającym ostrzał z 1 lipca. Cytowane wyżej "Dzieje Królewsko-Pruskiej 3 Brygady Artylerii..." stwierdzają, że 19 czerwca fregata podniosła żagle i odpłynęła. Może dlatego Gneisenau w liście z 18-go dziękował królowi Szwecji za jej udział w walce?

30 czerwca 1807 - szwedzki bryg, który już wcześniej stał na redzie, dostarczył amunicję, proch i 4 25-funtowe moździerze. Możliwe, że był to istotnie nie bryg a szkuner "Gäddan", o którym wiadomo, że dostarczał zaopatrzenie do Kołobrzegu w czasie oblężenia.

Jest tu i tak sporo niejasności. Prawdę mówiąc nie studiowałem dziejów oblężenia Kołobrzegu i jest dla mnie dość niejasna ogólna chronologia wydarzeń, szczególnie l'affaire Wolfsberg. Proszę to więc traktować jako przyczynek do. Wygląda jednak na to, że ciężar operacji morskich ponosiła tu głównie marynarka wojenna Szwecji, nie Wiekiej Brytanii.

****************

Tak przy okazji. Na HMS "Belette" służył pan Horner, artylerzysta z HMS "Surprise" w "Far side of the world", tej książkowej, nie filmowej. Ten, którego żonę towarzyszącą mu w podróży na FSotW uwiódł obdarzony pięknym głosem pan Hollom i którego przyprawione rogi tak kłuły, że pomścił się na obojgu okrutnie. Tak, że puszczając wodze fantazji, możecie sobie wyobrazić, że działa brygu na bezbożnych Francuzów (to tak dla uproszczenia) naprowadzał pod Kołobrzegiem właśnie ponury z natury, gwałtowny i kompletnie pozbawiony osobistego uroku pan Horner.

**********

No, napisałem nowy post zamiast zedytować wczesniejszy bo zagubił by się jeszcze. . Przebrnąłem przez żywot Nettelbecka. W odróżnieniu od anonima, Nettelbeck jest strasznie rozgadany i mniej konkretny. Zaczyna od stworzenia świata (no fakt, to jest opis całego jego żywota) i potem powoli posuwa się dalej. Wiele miejsca też zajmują opisy typu (to przykład raczej obrazujący styl niż wyrywek dokładnie cytowany): " ... i przyprowadzili wtedy tego nędznego łotra, szpicbuba, dezertera a zobaczywszy kreaturę powiadam: Dalejże chłopcy, dołóżcie mu!" No to oni jak rzekłem dali mu popalić.", bądż: "Ugięły mi się kolana i upadłszy na nie zawołałem: Błagam Was na rany Boga! Ależ nie opuszczajcie nas a my was też nie opuścimy, gdyż póki w nas choć kropla gorącej krwie płynie to.. " itp w tym stylu. Do tego zaawansowana chronologia. Raz pisze o 7 maja by za chwilę przypomnieć sobie coś co było "dwa dni wcześniej" ale to miało związek z statkiem "o którego przybyciu już pisałem". Marginesy wydruku popstrzyłem grubo dopiskami z datami i faktami wyłowionymi jak kluski z Nettelbeckowej zupy.
Tak więc, co z tego wynikło.

1) 15 kwietnia 1807 statkiem z Kołobrzegu wyruszył do Stralsundu Schill. Powrócił jak już wiemy 8 maja. Wcześniej był też w marcu w Malmö, co poświadcza von Hünerbein.

2) Opisując wydarzenia pomiędzy 23 a 25 kwietnia, stwierdził, że do dyspozycji obrońców pozostawało 4-5 statków kupca Schrödera o pojemności, bo trudno to nazwać tonażem od 60 do 280 łasztów, niemal stale kursujących między Kołobrzegiem a Memlem, przewożących zaopatrzenie ale też odwożących pobranych jeńców. Jadowity staruszek czekał na powrót któregokolwiek z nich bardzo, ponieważ spodziewał się odpowiedzi na swoje pismo w sprawie von Loucadou.

3) 26 kwietnia na redzie pojawily się dwa statki, przywożące II pomorski batalion rezerwowy - około 700 ludzi. Następnego dnia ich wyokrętowano. Tego samego dnia tj. 27 kwietnia przybył statek z Szwedzkiego Pomorza z "znaczną liczbą Ranzionirten", którzy zostali zorganizowani i wyposażeni staraniem specjalnie posłanego do Stralsundu kpt. von Bülow.

4) Bez podania daty pozostała informacja i szczególowy opis przybycia na statku z Gdańska (?) mjr. von Gneisenau.

5) Równiez bez daty Nettelbeck podaje wieść o wejściu na redę szwedzkiej fregaty "Fahrmann". Staruszek ocenił ją na 46 dział, nie spodobało mu się za to jej zbyt głębokie zanurzenie, utrudniające manewrowanie przy brzegu i zmuszające go do podjęcia się - okresowo - roli pilota. Znacznie lepiej ocenił brytyjski 18-działowy bryg "który przybył tez w niedługim czasie". O nim potem pisze bardziej szczegółowo.

6) 7 maja - przybywa statek z Królewca z 3 Nowomarchijskim Batalionem Rezerwowym na pokładzie i jednym tchem z powyższym - jest też o przypłynięciu "krótko wcześniej" szwedzkich statków z 460 kolejnymi Ranzionirten, wyekwipowanymi i uzbrojonymi na Pomorzu Przednim.

7) 15 maja po raz pierwszy szwedzka fregata ostrzelała wroga pojawiającego się na północ od lasu miejskiego, oddając do nieprzyjaciół 42 strzały.

8 ) 19 maja przybył angielski bryg z trzeba statkami z zaopatrzeniem ("a statków tego narodu z utęskieniem oczekiwaliśmy.. "), które ukazały się przy burzowej pogodzie na horyzoncie i oddając strzały sygnalizujące przybycie, halsowały tam i sam czekając na łodzie i na wyznaczenie kotwicowiska na redzie, bądź wprowadzenie do portu.

9 ) 20 maja bryg i fregata ostrzelały wroga na wschodniej plaży. O tym juz było. O akcji z 26 maja pan Joachim nie wspomina.

10) 10 czerwca nadpłynął angielski transportowiec z dzialami i amunicją, jednak zła pogoda (od 10 czerwca się wyraźnie popsuła i padało oraz silnie wiało), statek zaczęło znosić ku opanowanemu przez Francuzów wybrzeżu, jednak udało się go zakotwiczyć na redzie. Nettelbeck łodzią dostał się na statek i zadowolony przeliczył dostawę: 45 dział i haubic, w większości żelaznych "lecz dobrze lanych", niestety - bez lawet.

11) 19 czerwca fregata ponownie ostrzelala Francuzów, zaś Nettelbeck posłużył jako pilot, wskazując dogodną do podejścia do brzegu głębię "w pobliżu wrogiego szańca". Wg relacji oddano "nie mniej jak 157 strzałów".

12) Po 28 czerwca (najpierw pan Joachim opisuje noc z 27 na 28 czerwca, jak stał na bastionie Prusy wraz z Gneisenauem a nagle jak nie upadnie bomba! O 10 albo 20 kroków od nich! Aż ziemia zadrżała. Na co pan Joachim chwycił Gneisenaua za rękę i mówi: "Chodźmy, chodźmy, tu nie jest bezpiecznie!" Zaś Gneisenau z zimną krwią: "Nic nam nie zrobi". A bomba jak nie trzaśnie! "Wszystko podskoczyło, a nas - pisze pan N - pokryła ziemia no i już nic inego nie mieliśmy do roboty jak się otrzepywać z piachu i błota". ) udało się wyprowadzić angielski statek z nową dostawą dział i amunicji (inny niz opisywany wczesniej?) z zasięgu ognia nieprzyjacielskiej artylerii z plaży.

13) Z podziwu godnym lekceważeniem chronologii, staruszek wspomina następnie, już po opisaniu wydarzeń z 1 lipca, akcję wyprowadzenia spod francuskiego ognia angielskiego transportowca, na którego pokładzie na skutek ognia francuskich dział z brzegu zginęło dwu ludzi.


14) Ze smutkiem zapisał Netelbeck fakt zdobycia przez wroga Maikuhle, co nastąpiło około 4 rano 1 lipca. Wroga prącego na Munderfort i Morastschanze ostrzelała ponownie szwedzka fregata, oddając około 400 strzałów. Niestety ogólnie efekt był mizerny i Nettelbeck konstatuje: "Po utracie Maikuhle nasza obrona była taka jakby nam prawą rękę odrąbano".

Dalej jest już tylko ciężki ostrzał, pożary, ruina większa niz zwykle, trupy na ulicach, kobieta przecięta kulą działową i leżące obok niej dziecko wyrwane jej z brzucha i scena przybycia fracuskiego parlamentariusza w towarzystwie porucznika von Holleben z 3 Nowomarchijskiego Batalionu Rezerwowego, odesłanego wcześniej z jeńcami na statku do Memla. Tych dwu ludzi przyniosło wieść o zawarciu pokoju a Holleben zawołał: " Pokój! Kołobrzeg ocalony!".

Ten tekst jest zmieniany 50 razy, bo coraz to wyławiam, że gdzieś napisałem Nettelbeck przez jedno "t" i poprawiam.


**********************


I jeszcze coś z gazety. Wychodzi na to, że francuscy dziennikarze byli co do tożsamości okrętu lepiej poinformowani niż pruscy cywile, nawet ci z Kołobrzegu. Po prawej, nad słowem "Angleterre". Co prawda pisanie 17 czerwca o "Af Chapman", że "krąży w pobliżu Kołobrzegu", to zważywszy na jej działania, eufemizm. http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7da ... f3600.html

******************

Dowiedziałem się pewnych rzeczy o HMS "Belette". Zacząłem szukać, kto poza dowódcą, por. Johnem Phillimore mógł być jeszcze w załodze liczącej przecież 120 ludzi.

Znalazłem biogram młodziutkiego wtedy Andrewa Drew, urodzonego w 1792, który wszedł na pokład "Belette" 4 maja 1806 jako ochotnik I klasy. Był na niej zarówno w Kołobrzegu, jak i potem w sierpniu pod Kopenhagą, był więc też w czasie nieszczęśliwego powrotu do Anglii, z "panem Bedezee" na pokładzie. Dalej nic o nim nie wiadomo istotnego, służył bowiem na wielu inych okrętach i został kapitanem w 1843 roku. No, wiele to nie dało.

Następnie zająłem się uczestnikami zakończonego tragicznie lądowania "u wybrzeży Suffolk" 7 czerwca 1807. W łodzi, poza pruskim oficerem, było sześciu ludzi: master's mate (starszy podoficer, niejako z aspiracjami na porucznika, wyżej w hierarchii niż midszypmen) Kennedy, midszypmen Parks, czterech marynarzy. Prusak i Parks zginęli. Poszukałem więc Kennedy'ego. Okazało się, że informacja o nim była w "The Monthly Magazine" z 1 marca 1814. W dłuższej notatce, informowano o śmierci 24-letniego Edwarda Kennedy'ego na pokładzie szkunera HMS "Ram". Właśnie zdał egzamin na porucznika i czekał na promocję. Zginął w czasie huraganu 23 sierpnia 1813. Dalej autor opisuje przebieg służby Mr Kennedy'ego, skupiając się szczególnie na nieszczęśliwym zdarzeniu, jakiego był uczestnikiem w 1807 roku. Z artykułu wynika, że pogoda w Suffolk była zła, morze zaś wzburzone. Ba, pogoda wręcz burzowa. Phillimore nie ryzykował wejścia do portu, zaś Prusak bardzo nalegał na pośpiech i wskazywał na konsekwencje wynikające z opóźnienia, więc pan Kennedy zgłosił się na ochotnika, z sześcioma ludźmi, odstawić go na brzeg łodzią. Jak już wiemy, pogodna stawała się gorsza, łódź w efekcie się przewróciła i wszyscy znaleźli się w wodzie. Utonął Prusak i wszyscy poza jednym z marynarzy i Kennedym, którego, jak jest napisane, zaczepiła kotwiczka jednej z łodzi które wyszły z portu na ratunek. Nie dającego znaku życia odwieziono go na plażę i szukano pozostałych, samym zaś Kennedym zajęła się Mrs Lacey z Southwold (tam to miało bowiem miejsce - u ujścia rzeki Blythe), która kazała zanieść pozornie nieżywego młodziana do swojego domu (nie było więc daleko), gdzie cucony zaczął dawać oznaki życia. Ocalał też jeden z marynarzy, jak wiemy z poprzednich doniesień, niestety niedługo później opuścił HMS "Bellette" (owszem, pisane przez dwa "l") i w następny rejs wyruszył na Morza Północne, gdzie zaginął. Dalej jest westchnienie o ocaleniu pana Kennedy'ego od przedwczesnego zgonu tylko po to by uległ przemożnej sile huraganu.

Kolejna rzecz. Wiedziałem już, gdzie to było. W Southwold. Zacząłem więc przerzucać internet szukając jakichś zapisków z tej miejscowości. No i trafiłem na "Dziennik Jamesa Maggsa. 1818-1876" Gentelman ów opisuje też pokrótce dzieje Southwold i okolicy, skupiając się zresztą na bardzo janeaustenowskich sensacjach, w rodzaju: "Młodszy syn Jamesa Mortona, Esq. poślubił pannę Mary Carming z Lowden dnia 12-go sierpnia 1839 roku etc". Przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Jednak jest takie coś:
"1806, czerwiec 9-ty. Opowiedziane przez Johna Petty Hurr. W Southwold, slup "Burletta" posłał do portu czterowiosłową łódź z Rosyjskim Ambasadorem, także pomocnikiem kapitana i 5 marynarzami. Łódź wywróciły fale, w wyniku czego zginął Ambasador i czterech marynarzy. Pomocnik kapitana i jeden z marynarzy, nazwiskiem Simpson, zostali uratowani przez łódź Edwarda Garrardsa oraz drugą, w której byli: mój informator John Petty Hurr i Robert Sterry. Dwa ciała wyłowiono i pochowano na miejscu. Około 10 dni później, Rosyjski Ambasador został wyłowiony w Easton przez midszypmena Skinnera z stacji sygnałowej w Easton i starego Willa Skeltona też stamtąd. Ambasador został pogrzebany na cmentarzu w pobliżu Steeple (raczej chodzi o jakąś iglicę czy wieżę niż miejscowość). Skinner skrył się, zaś Will Skelton został zamknięty w Ipswich, jako winny kradzieży Ambasadorowi Złotego Zegarka i około 50 gwinei. Zegarek został dostarczony przez Skinnera porucznikowi Formanowi."
Jakbyśmy to skądeś znali, nieprawdaż? Trochę się pomyliły informatorowi daty i fakty ale tylko trochę. No i kwestia Russian-Prussian. Chyba, że to taka okolica, że obcy korpus dyplomatyczny pada tam jak muchy.

Jest też w przypisie informacja, że w rejestrze parafialnym znajduje się pod datą 22 czerwca 1807 r. zapisek o pochowaniu M. Bedezer, pruskiego oficera, któremu powierzono misję przewiezienia dokumentów od Jego Królewskiej Mości Króla Prus na Dwór Św. Jakuba, który z czterema innymi utonął w niedzielę 7 czerwca. Jego ciało znaleziono w Easton.

To na razie tyle.

Zedytowałem powyższe, ponieważ Will Skelton był winny, nie oskarżony o kradzież.

Kolejna edyta: Wyczytałem, że z przwiezionych przez angielski konwój 19 maja dział, osiem i jedną haubicę zainstalowano na Wolfsbergu.

I kolejna: Sądzę, że opinia o potężnym udziale floty Sprzymierzonych w obronie Kołobrzegu, wzięła się ze zdania w książce Kroczyńskiego: "Można tu Loisonowi postawić jeszcze jeden zarzut, że nie docenił morza jako pola walki. Mając już artylerię oblężniczą w postaci 24-funtowych armat, mógł się przeciwstawić bezkarnie grasującym na morzu szwedzkim i angielskim okrętom. Dopiero po przykrych doświadczeniach Loison naprawił swój błąd budując baterię nadbrzeżną". Brzmi to tak, jakby po morzu pływały eskadry ostrzeliwające dniem i nocą oblegających. Były to dwa okręty, z tego jeden był tam przez 7 dni. Kroczyński powtarza poza tym, za Nettelbeckiem i anonimem, błędną nazwę fregaty ("Fahrmann") i zawyżoną liczbę jej dział (46).

**************

To uczczę osobnym postem.

W "Militär-Zeitung" z rocznika 1857 jest datowana 1 maja z Berlina zapowiedź spotkania weteranów obrony Kołobrzegu, mającego się odbyć tamże 2 lipca 1857. W artykule napisano min. " Zgodnie z przedłożoną nam starą, urzędową listą, w czasie całego oblężenia w służbie pozostawało 173 oficerów, z czego 17 padło w boju, jeden utonął na służbie , zaś 7 zmarło z odniesionych ran. Rannych było 31 oficerów, z tego 5 aż do inwalidztwa, wzięty do niewoli jeden (ciężko przy tym raniony), porucznik Fabe, który jednak po dojściu do siebie szczęśliwie zbiegł i do końca oblężenia był obecny."

Od tej chwili wiedziałem, że gdy znajdę listę, będę wiedział kim był człowiek, który utonął w Southwold i któremu postanowiłem przywrócić tożsamość. Ba, stało się to nawet moją idee-fixe. Pomyślałem, że jestem mu to w pewien sposób winien, skoro zacząłem drążyć temat i poruszyłem jakoś mgłę zapomnienia okrywającą jego życie i śmierć. Zacząłem więc szukać.

Trafiłem wreszcie na Karla von Bagiensky "Geschichte des 9ten Infanterie-Regiment genant Colbergsches", a w niej na Rang-Liste z lipca 1807 roku. Tu, żeby sobie zrobić dodatkową przyjemność zrobiłem przerwę, zaparzyłem herbatę i dopiero usiadłem do przeglądania listy. I znalazłem.

Füsilier-Bataillon
Capitain Wilhelm v. Möller aus Westphalen
---"---- Wilhelm Böttcher v. Rotschild aus Schlesien
Pr-Lieut. Lebrecht v. Biedersee aus der Altmark, 1807 auf d. Reise von Colberg nach England ertrunken

To wszystko.

**************

A, jeszcze tytułem uzupełnienia. Kroczyński pisze: "W roku 1807 natomiast Kołobrzeg zdobywały tylko wojska lądowe, które musiały równocześnie opanowywać twierdzę i walczyć z pruskimi, szwedzkimi i angielskimi okrętami". Kwestię ilości okrętów dwu ostatnich nacji już omówiliśmy. Zafrapowały mnie te okręty pruskie. W pierwszej chwili chciałem parsknąć w nos Zasłużonemu Autorytetowi, pamiętałem bowiem, że pruska flota wojenna nie istniała w owym czasie, zaś handlowa była mocno przetrzebiona przez idiotyczny konflikt z 1806 roku o Hannover z Brytanią i Szwecją właśnie. Jednak zacząłem sprawdzać i .... rzeczywiście! Na sztuki licząc, bandera wojenna Prus była na morzu w pobliżu Kołobrzegu najliczniej reprezentowana! Mianowicie około końca maja, na polecenie Gneisenaua a z pomocą Nettelbecka, wyszykowano cztery łodzie wiosłowe zaadaptowane na wiosłowe kanonierki. Załogę każdej stanowił sternik i 8 marynarzy. Każda z nich była uzbrojona w pojedyncze działo trzyfuntowe. Daje to wszystko razem pojęcie o potędze łodzi wyposażonych w takie pukawki. Dla nas, rekonstruktorów, trzyfuntówka to działo budzące szacunek. Jednak z morskowojennego punktu widzenia ... takie raczej śmiechy. Miało to jednak pewien cel, ponieważ takie łodzie mogły podchodzić naprawdę blisko brzegu i prowadzić ostrzał plaży. Z tego co znalazłem u von Bagiensky'ego łodzi tych użyto co najmniej raz - 28go czerwca na plaży zachodniej a więc gdzieś w okolicy Maikühle. Wraz ze szwedzkim (za Bagienskym) brygiem, kanonierki musiały po zdobyciu Maikühle uciekać z ujścia Parsęty na morze. Podobne, nieco większe ale też naprędce uzbrajane z jednostek cywilnych kanonierki, kazał przygotować Kalckreuth w czasie obrony Gdańska. I - o ile pamiętam bo dawno do Kalckreutha nie zaglądałem - było ich 3-4.
Edyta: W Gdańsku były 4 niewielkie, uzbrojone pruskie jednostki. Za to prawdziwa potęga morska Prus ujawniła się na Zalewie Wiślanym. Tam na polecenie gen. von Rüchela przyszykowano i uzbrojono 16 (!) różnej wielkości jednostek, w tym dwie (lub trzy, zależnie od źródła) korwety żaglowe oraz drobniejsze kutry. Do tego osiem dużych i cztery mniejsze kanonierki wiosłowe. Głównie brały udział w walkach w okolicy Elbląga.

Inna rzecz. Konwój z zaopatrzeniem z 19 maja (wg Bagiensky'ego z 17 maja), w sile HMS "Belette" i dwu transportowców, który przywiózł 40 dział "nicht mit Affuiten versehen" (jakież fantastycznie archaiczne określenie lawety! obecnie już tylko w holenderskim w użyciu), 10 000 (!?) karabinów, 5000 szabel, amunicję, moździerze itd., był efektem wysłania wcześniej z misją do Anglii porucznika von Petersdorf (z IR vacant v. Borcke, potem awansowany na kapitana i przeniesiony do piechoty Schilla) z załogi kołobrzeskiej. Misja por. Biedersee miała być kolejną.

Tamże: o akcji z 26 maja, tj. ostrzelaniu polskiego obozu przez fregatę i bryg razem, pisze Bagiensky jako o sukcesie zakończonym stratą przez Polaków 40 zabitych i rannych. Kroczyński ucina to krótko: "Większych strat nie poniesiono". Tak, że jest spora rozbieżność.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 28 maja 2014, o 22:24 
Offline
Herr Kapitän
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lutego 2001, o 14:00
Posty: 4348
Lokalizacja: Świdnica
Poza tematem powiem, że więcej forów zdechło, więc jak ktoś ma coś do ratowania, to niech szybko wyciąga i zamieszcza u nas. Zrobiłem sobie w Operze taką sesję, że otwierała mi naraz kilkanaście forów rekonstrukcyjnych, niestety z tego działają właściwie tylko dwa: Rosjan z Lidzbarka i P12PXW z Gdańska. Reszta to właściwie trupy.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 3 lipca 2014, o 21:55 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3539
Jeszcze coś z Ahmedowego forum zabezpieczone:

Jak dzielni Prusacy tęgą finfę Anglikom wycięli. A wcześniej im takąż Anglicy.

Wertuję sobie gazety i niczym Pan Jourdain wołam: "Rodzice moi, jakeście mnie strasznie ukrzywdzili, żeście mi wcześniej gazet nie pokazali!". Tu tyleż ciekawych doniesień! Czasem bzdurnych i zupełnie nie znaczących, lecz składających się na tzw. całokształt epoki. A więc: w "Augsburger Allgemeine Zeitung" z 1811 (numeru nie pamiętam, gdyż notatki są w samochodzie a nic mnie już nie zmusi dziś do wyjścia na dwór, gdzie jest teraz -18!), znalazłem wzmiankę o jakiejś akcji brytyjskich okrętów pod Kołobrzegiem, w czasie której ujęto kilka kabotażowców. Skończyło się to jakoś bohatersko, w każdym razie.
Dziś zacząłem się znowu przekopywać przez rocznik 1811 "Gazety Korrespondenta Warszawskiego i Zagranicznego" i znalazłem to samo:

"Z Kolberga, dnia 20 lipca:

Dnia 18 bm, pokazały się w zewnętrznym porcie tutejszym dwie fregaty Angielskie 36cio działowe, które płynąc od Swinemünde aż tu, zabrały trzy statki nadbrzeżne niedaleko Hoff, o dwie mile od Treptowa nad Regą, ku Dievenov; z tych iednemu, przeznaczonemu z żytem na żywność dla załogi Kolberskiey, i drugiemu maiącemu wina Francuzkie, ładunki ich zabrały, i próżne pierwszy do Kolberga, a drugi do Treptowa odesłały. Trzeci zaś statek iedna z fregat nieprzyjacielskich ciągnęła za sobą na linie.
W zewnętrznym porcie Kolbergskim, gdzie załoga ..... (fragment jest nieczytelny)... naprzeciw nich, spostrzegły obydwie fregaty; i w stronie wschodniey Rügenwalde wypłynęło siedm statków nadbrzeżnych; sposobiły się więc natychmiast pójść przeciwko tym statkom i zabrać ie; lecz owe statki ze swoiey strony poznały zamysł nieprzyjaciela, i stanęły tuż przy brzegu pod osłoną bateryi Kolbergskiey niedaleko wilczey góry; tym sposobem fregaty nieprzyjacielskie musiały zaniechać swoiego polowania. Popłynęły potym w stronę północno-wschodnią, i iuż się więcey niepokazały, a natenczas owe siedm statków rozwinęły żagle, i koło portu Kolbergskiego udały się do Szczecina.
Mądremu więc urządzeniu naszego Monarchy, przez które brzegi Kolberga zostały przyprowadzone do obronnego stanu, winne są te statki wolność swoią i posiadanie własności. "

Nasz monarcha to pewnie tu Fryderyk Wilhelm III, zaś doniesienie jest zapewne (gdyż brak zwykłego "Z Gazety...") przedrukiem z gazety z Berlina. Właśnie w całym roczniku 1811 (doszedłem do lipca) jest coraz więcej wzmianek o umacnianiu wybrzeży. Tak jak pod koniec 1810 pełno było palenia "angielskich towarów osadniczych", o czym były też doniesienia z Gdańska, oczywiście, czasem lakoniczne, czasem bardziej szczegółowe. Niezmiennie paleniu towarzyszył entuzjazm szerokich mas wszystkich warstw ludności.

Złamałem się i poszedłem do samochodu po notatki. To w "Gazecie Korrespondenta", to jest dokładne tłumaczenie artykułu takiego samego jak w "Augsburger Allgemeine", tyle że tam jest adnotacja: "nach Berliner Blättern".

Za to numer wcześniej jest w AAZ króciutko napisane: "Wzdłuż pruskiego wybrzeża było ostatnimi czasy słychać silną kanonadę. Według listów z twierdzy kołobrzeskiej, dwie angielskie freagty w okolicy pomiędzy Kamieniem a Trzebiatowem pochwyciły dwa idące ze Szczecina do Kołobrzegu statki, załadowane na królewski rachunek węglem kamiennym i żytem, zatrzymując (dosł. beraubt - rabując) ich ładunek. Jednakże trzeci statek, który załadowany będąc winem, solą i tytoniem, chciał płynąc do Darłowa, wzięły na hol."

Te angielskie łowy niekoniecznie musiały się udawać zresztą. Wcześniej czytałem w "Gazecie Korrespondenta" historyjkę o załodze pryzu, który miał być z Bałtyku odesłany do Anglii, lecz wpakował się na skały przy wejściu na cieśniny duńskie. Załoga postanowiła sobie jakoś radzić i zaproponowała chłopu duńskiemu by ten - za opłatą - ich poprowadził tak by nie wpaść w jakieś kłopoty. No, nie wiem dokąd chcieli się nieboracy dostać, może by próbowali przeprawiać się na HMS "Anholt", co nie byłoby pozbawione szans powodzenia. Jednak, nieszczęśliwie, trafili na dobrego, duńskiego patriotę, który forsę wziął a potem wyprowadził ich wprost na posterunek wojskowy i jeszcze osobiście wziął do niewoli !
I inna wzmianka, z "Augsburger Allgemeine", też 1811 rok:

"2go września do twierdzy w Kołobrzegu doprowadzono z posterunku brzegowego (plażowy, to jakoś głupio brzmi - dosł. Strandpostirung) angielskiego dowódcę pryzu i sześciu marynarzy. Zostali oni z angielskiego okrętu wojennego odesłani na zajętym rosyjskim statku przybrzeżnym (dosł. szkierowym) do Cammin (Kamienia? Dlaczego tam?) i z powodu braku żywności musieli wyjść na brzeg. Sam statek został bezpiecznie odprowadzony do Kołobrzegu."


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 6 lutego 2015, o 18:23 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3539
Misja porucznika von Biedersee, choć zakończona tragicznie, nie była zupełnie bezowocna. Płynący z Kołobrzegu HMS Belette zawinął do Kopenhagi, gdzie von Biedersee przekazał pewne pisma od von Gneisenau'a posłowi brytyjskiemu na dworze duńskim, panu Garlickowi oraz przebywającym tam lordom Pembroke i Gower. Garlick zaś, zapoznawszy się z pismami i wysłuchawszy relacji porucznika, polecił skierować do Kołobrzegu "wyładowany zapasami wojskowymi angielski statek, jaki akurat znajdował się w Sundzie, a dzięki którego ładunkowi prochu i luf działowych Kołobrzeg został zaopatrzony na dalszych 14 dni".

Wspomina o tym sam Gneisenau w pamiętnikach.


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
PostNapisane: 28 kwietnia 2015, o 18:56 
Offline
Gemajn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lutego 2009, o 18:27
Posty: 3539
Obrazek przedstawiający oblężenie Kołobrzegu w 1807. Widać fregatę na morzu oraz obóz na plaży.


Załączniki:
colberg1.jpg
colberg1.jpg [ 86.27 KiB | Przeglądane 5477 razy ]
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa: UTC + 2 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL